Meksyk :: Palenque, miasto w środku dżungli

1.02.2017

Nowy dzień przywitał nas pięknym słońcem przebijającym się przez mgłę, która spowijała leżące na wysokości 900 m n.p.m. Ocosingo. W ten pogodny poranek nasza hacjenda La Ilusion wyglądała jeszcze efektowniej. Specjalnie dla naszej grupy uruchomiono kuchnię i zamówiliśmy konkretne porcje lokalnych przysmaków.

Najedzeni i wypoczęci ruszyliśmy w dalszą podróż i odkrywanie tajemnic Majów. Jadąc na północ w stronę jednej z perełek Meksyku, strefy archeologicznej Palenque, zboczyliśmy nieco z głównej drogi, żeby zobaczyć Cascadas de Aqua Azul. Lazurowe wodospady położone są w spokojnej okolicy pośród lasów. Po sprawdzeniu temperatury wody zrezygnowaliśmy z planów kąpieli, ale wynagrodziliśmy to ładnymi widokami i zakupem pamiątek. Właśnie tu kupiliśmy piękną, ręcznie wykonaną maskę Majów, która teraz zdobi nasze mieszkanie. Wstęp na teren wodospadów kosztuje 40 MXN, czyli ok. 8 zł.

Następnym przystankiem, godzinę drogi z wodospadów, było upragnione Palenque, malowniczo położony w środku dżungli kompleks, który odkryto dopiero w połowie XVIII wieku. Ponad 1100 lat po śmierci  Pakala Wielkiego, jednego z wielkich władców Palenque. Przejście do krypty ze zwłokami tego władcy odnaleziono dopiero w połowie XX wieku pod Świątynią Inskrypcji.

Najpierw jednak, zgłodniali wstąpiliśmy do restauracji rekomendowanej przez naszego kierowcę. Po szybkim obiedzie wpakowaliśmy się do busa i za kilkanaście minut byliśmy już przy wejściu do strefy archeologicznej Palenque. Jak przy większości zabytków w Meksyku opłaty są zawiłe, osobno trzeba zapłacić za wejście do parku narodowego (31 MXN), a osobno do ruin (70 MXN).

Tu rozeszliśmy się, każdy w innym kierunku, zwiedzać pozostałości przepięknej osady i poczuć duchy Majów. Lokalizacja Palenque jest naprawdę niesamowita, a z otaczającej dżungli dochodzą co chwilę krzyki małp. Część najważniejszych kamiennych budowli jest odsłonięta i wystawiona na żar słońca, ale niektóre nadal ukryte są w tropikalnym lesie, porośnięte mchem. Spacer po wilgotnej dżungli wśród budowli sprzed kilkunastu wieków dostarcza wyjątkowego uczucia. Tutaj czas zwalnia, warto zajrzeć w różne miejsca, wyjść do Świątyni Inskrypcji, pospacerować po ruinach Pałacu, czy wspiąć się na Świątynię Hrabiego, a szczególnie na Świątynię Krzyża, z której widok jest fantastyczny. To, co trochę razi to dziesiątki handlarzy z pamiątkami, którzy zakłócają panujący tu spokój.

Ruiny Palenque opuszczamy już w świetle zachodzącego słońca, kiedy odgłosy małp stają się jeszcze głośniejsze i bardziej złowrogie. Wśród drzew zauważyliśmy też latające wolno papugi. Po zejściu asfaltową drogą do miejsca spotkania z naszym kierowcą pojechaliśmy do centrum miasta w poszukiwaniu noclegu. Bardzo szybko korzystając z Booking,com znaleźliśmy hotelik o wdzięcznej nazwie Hotel John David położony w pobliżu centrum. Okazał się być całkiem miłym i niewielkim obiektem, z którego po krótkim wypakowaniu bagaży poszliśmy na spacer po centrum. Miasteczko Palenque jest całkiem przyjemnie, nie za duże i nie za małe. Na głównym placu Parque Central odbywał się właśnie wiec wyborczy albo inne spotkanie o charakterze politycznym, co jednak nie zakłócało spokoju tego miejsca. Kolację zjedliśmy w Tropi Tacos, gdzie serwują tytułową flagową potrawę meksykańską na kilka rodzajów. Do tego w cenie sosy i nieśmiertelne limonki. Warto zamówić danie razem z ogromnym litrowym kubkiem pysznego soku pomarańczowego za grosze!

Pozostałe wpisy z Meksyku:

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s